Chleb, który powstaje przez dwadzieścia cztery godziny.
Nie powstaliśmy z pomysłu na masową produkcję. Powstaliśmy z potrzeby robienia rzeczy uczciwie. Od początku wiedzieliśmy jedno — jeśli mamy piec chleb, to tylko taki, który sami bez wahania damy swoim dzieciom.
To jest dzień jednego bochenka. Zaczyna się poprzedniego wieczoru, kiedy w piekarni nie ma już nikogo, a kończy, gdy wychodzisz z nim za drzwi.
Od kwasu, do śniadania.
Droga, jaką przemierza każdy bochenek…
Zakwas dostaje kolację
Dzień przed wypiekiem dokarmiamy zakwas mąką i wodą. Od tego momentu nic już się nie spieszy — reszta należy do bakterii i drożdży, a one nie przyjmują poleceń.
Ciasto zostaje samo
Wymieszane ciasto idzie na noc w chłód. Długa fermentacja rozkłada to, co dla wielu osób jest w chlebie ciężkostrawne, i obniża indeks glikemiczny gotowego bochenka.
Pierwsze ręce
Formowanie. Każdy bochenek przechodzi przez dłonie, nie przez maszynę. Stąd różnice w kształcie — dwa Prostaki nigdy nie są identyczne.
Piec
Wypiek na kamieniu, z parą na starcie. Skórka ciemnieje mocniej, niż przywykliśmy w sklepowym pieczywie — to karmelizacja, nie przypalenie.
Studzenie
Chleb kroi się dopiero po wystudzeniu. Ciepły bochenek jeszcze pracuje w środku i pokrojony za wcześnie traci strukturę miękiszu.
Otwieramy
Piekarnia rusza po południu, bo dopiero wtedy chleb jest gotowy. Ilość każdego dnia jest ograniczona — pieczemy tyle, ile jesteśmy w stanie zrobić w ten sposób.
Uczciwość łatwiej opisać przez to, czego nie dodajemy.
Skład naszego pierwszego chleba to woda, mąka, sól i drożdże. Cała reszta to lista rzeczy, których świadomie nie używamy.
Nazwa nie jest metaforą.
Piotr i Mariusz. Dwóch ojców, którzy zaczęli piec dla własnych dzieci i uznali, że nie ma powodu, żeby dla kogokolwiek robić to gorzej.
„Pieczemy uczciwie, naturalnie, z rzemieślniczą pasją”.
Zamów i odbierz w wybranym miejscu.
Zaplanuj sobie smaczny tydzień!




